bristol vegefest
Podróże,  Weganizm po angielsku,  Wegańskie festiwale

Vegfest Bristol 2018. Część 1


Vegfest Bristol 2018 już za mną. Było niesamowicie!
Bardzo kolorowo, energetycznie i przede wszystkim smacznie. Objadłam się tak, że nie mogłam się ruszać.
Cała nasza ekipa nie mogła!

To już taka moja mała, wegańska tradycja. Vegfest Bristol to pierwszy festiwal wegański, na który pojechałam, moje pierwsze wegańskie zauroczenia, ekscytacja z odkrywania nowych smaków i poznawania angielskiej vege społeczności.
Mega chill, nie muszę pytać „IS IT VEGAN?”, wszyscy są niezwykle przyjaźni, można wymienić doświadczenia, pogadać, pośmiać się, potańczyć, nawiązać nowe znajomości.
Spotykam tam ludzi, których obserwuję na instagramie, oglądam na YouTube, czytam ich blogi, kupuję książki kucharskie i poradniki.
Mega energia! Poznanie ich osobiście, możliwość zadania nurtujących pytań, czy zakup produktów.
Nie jestem w stanie opisać tu wszystkich i wszystkiego.
Samo przejście całego obiektu zajęło nam około 5 godzin. Nie wliczam w to ciągłego zatrzymywania się na pogaduchy i degustacji, tu chodzi tylko o zobaczenie każdego stoiska.
Dołączam plik PDF z programem festiwalowym, zawierający także mapy, wszystkich wystawców i gości specjalnych.
Głowa mała, szyja zbyt wolno się obracała, a o oczach nie wspomnę.

VEGFEST BRISTOL 2018.PDF

Muszę z przykrością napisać, że zdjęć będzie bardzo mało, ponieważ mieliśmy nowy aparat i w nieumiejętności technologicznej usunęliśmy je przez przypadek. Jesteśmy już starzy, świat za szybko pędzi, a nowe oprogramowania nas przerażają. Jednak wszystko zrekompensuje wam film.

Dzień 1

Niestety nie udało się nam być na otwarciu festiwalu, bo nasz kierowca w ten dzień musiał iść jeszcze do pracy, ale nic, nadrobiliśmy.
Przyjechaliśmy już po zamknięciu hali wystawowej. Natomiast wszystko dookoła stało dla nas otworem, czyli cały Street food, namioty organizacji pozarządowych, sportowy bar i restauracja, oraz 2 sceny muzyczne.

Organizatorzy zrobili duży ukłon w stronę fanów piłki nożnej, akurat w tym dniu był finał Ligi Mistrzów, którzy mogli zobaczyć mecz w stadionowej restauracji na telebimie. Nie byłby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że na czas festiwalu zamiast hamburgerów udostępniono tylko wegańskie menu.
Zamówiliśmy pizze z sosem BBQ, pieczonym kalafiorem i serem. Dla 2 z naszej ekipy była to zupełna nowość, ponieważ nigdy wcześniej nie mieli przyjemności skosztowania sera bez sera. Byli bardzo zaskoczeni smakiem i konsystencją. Pozytywna reakcja, każdego mięsożercy, na wegańskie produkty zawsze jakoś cieszy.

Ogarnęliśmy też koszulki i skarpetki z bambusa.
A na koniec wspomniane tańce. Max energia, ludzie  podskakujący wszędzie. Z moimi koleżankami wyglądałyśmy jak wirujący Derwisze (chłopcy stali z boku i wszystko nagrywali;P.). Festiwalowe drzwi zamykano o 23 i musieliśmy opuścić teren stadionu, ale nie tak łatwo, bo Ferdek i Justyna chciały jeszcze jedną piosenkę, jeszcze wirować 🙂 Ja, nie mogłam się powstrzymać, aż porwałam starszego ochroniarza, który w trakcie niekończącej się jakiejś piosenki techno czy czegoś w ten deseń powiedział mi, że on to już nie może. Za stary i nie ma energii.
Spotkałam dziewczynę, która zapytała, czy nie byłoby cudownie, gdybyśmy wszyscy byli VEGE ? Potem porwała mnie do tańca.
Uśmiałam się i ubawiłam.

Mieliśmy też przecudowny powrót do domu. Bristol nocą, gdy nie ma całego tłumu turystów i mieszkańców, jest przepiękny. Graffiti, światła są niesamowite, a doki tak magiczne, że szkoda słów.

Ten festiwal uważam za bardzo udany.

Ogromne podziękowania dla POLISH EYE UK  za wyjazd, doskonale skręcony film i zdjęcia. Koniecznie sprawdźcie!

Część 1, na której pokazujemy stronę rozrywkową imprezy, że się tak wyrażę. Natomiast stoiska, jedzenie i produkty przedstawimy za tydzień w części 2.

Vegfest

Pierwszy Vegfest odbył się w 2003 roku w Bristolu. Pomysłodawcą i propagatorem jest  Tim Barford, który pragną połączyć naukę o wegańskim stylu życia z jedzeniem i atmosferą  rockowego koncertu.
Na początku było to niewielkie przedsięwzięcie, w którym wzięło udział paru lokalnych wystawców i zespołów muzycznych.
Z czasem idea zaczęła się rozrastać, a festiwal musiał zmieniać lokalizację na coraz większe, by pomieścić nowych gości.
W tym roku ugościł ich stadion Ashton Gate, który jest nowoczesnym ośrodkiem sportowym będącym siedzibą klubu piłkarskiego Bristol City, klubu rugby i koszykówki.
Vegfest z lokalnej imprezy przekształciło się w taką o charakterze narodowym (organizowana między innymi w największej hali wystawowej w Londynie Olympia London/27-28 października 2018 czy w Brighton). Obecnie jest to jedno z największych przedsięwzięć tego typu w Europie.

„Go vegan, live vegan, stay vegan and teach vegan.”

Powyższe hasło odnosi się bardzo dosłownie do poczynań całej organizacji.

Wystawcy

Nie można zostać wystawcą, jeżeli nie sprzedaje się produktów ściśle wegańskich. Można być firmą, która posiada w swojej ofercie jakieś produkty nie wegańskie, ale  nie może ich rozprowadzać i propagować na terenie festiwalu. Musi natomiast być silnie ukierunkowana na wegańską część swojego biznesu.

Każde zgłoszenie jest analizowane indywidualnie.

Mówcy i artyści

Od wszystkich mówców wymaga się, by ich wystąpienia odnosiły się do wegańskiego stylu życia. Jest to logiczne, bo na tym polega idea festiwalu, by propagować taki, a nie inny styl życia, a najlepiej opiszą to osoby, które żyją w ten sposób.
Nie wszyscy artyści są wege, ale organizatorzy starają się zapraszać i popularyzować wegańskich twórców.

Pracownicy i wolontariusze

Pracownicy i wolontariusze nie muszą być weganami, nie jest to wymagane kryterium, by pomagać czy pracować dla organizacji.

Goście

Każdy gość jest mile widziany. Panuje jak najbardziej otwarta atmosfera. W regulaminie imprezy jest tylko prośba o szanowanie się  nawzajem i nieobrażanie uczuć innych uczestników. Prosi się, by nie wchodzić na teren festiwalu w ubraniach pochodzenia zwierzęcego. Na wejściu nie ma vege policji, więc jak ktoś przyjdzie w futrze, to nikt go nie wyprosi, ale będzie to naprawdę nie na miejscu.

Sponsorzy

Na zakończenie opisu całej wewnętrznej struktury pragnę wspomnieć jeszcze o sponsorach.
Mogą nimi zostać tylko organizacje i firmy rozpowszechniające wegańskie produkty lub zajmujący się podobnymi dziedzinami, mam tu na myśli odnawialne źródła energii czy ekologię.
W tym roku jednym ze sponsorów była firma ECOTRICITY (warto sprawdzić ich stronę!), która jest pierwszym przedsiębiorstwem energetycznym w Wielkiej Brytanii zajmującym się sprzedażą energii pozyskiwanej z odnawialnych źródeł energii (turbiny wiatrowe, ogromne kompostowniki i panele słoneczne).
Na angielskich autostradach można spotkać ich punkty do ładowania samochodów elektrycznych. Długo by o nich pisać, a to nie o tym, dlatego na więcej informacji o nich trochę trzeba będzie poczekać.

W mojej opinii cały ruch wegański, w tym festiwal, już dawno wyszedł z podziemia. Zmienia się, jest w mainstreamie. W tym roku zauważyłam, że przeważali ludzie młodzi, przedsiębiorczy, świadomi rodzice, których dzieci będą pierwszym pokoleniem niejedzącym mięsa w ogóle! To już nie moda, nie zachcianka i nastoletni bunt, tylko świadoma konsumpcja i styl życia. Jestem bardzo szczęśliwa, gdy na to patrzę i mogę być częścią tej zmiany.

Och kocham VEGFEST :).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.