vegefest bristol
Weganizm po angielsku,  Wegańskie festiwale

Vegfest Bristol część 2

Przyszła pora na Vegfest Bristol część 2!

W tym odcinku postaram się jak najdokładniej, najbardziej szczerze opisać co widziałam, co jadłam, co kupiłam, na co zabrakło mi pieniędzy, a chce to mieć i kiedyś na pewno kupię (jak nie zapomnę ), kogo słuchałam i widziałam.
Zdjęcia nie powalają jakością i ciekawym kadrem, bo jak pisałam w CZĘŚCI 1 skasowaliśmy wszystko przez przypadek, PRZEBACZCIE.
Jednak brak naszego obycia technicznego wynagrodzi Wam fenomenalny materiał video przygotowanym przez POLISH EYE UK, więc jeszcze raz wielkie dzięki dla Justyny i Pawła.

Ready,steady, GO!

Drugi dzień zaczęliśmy bardzo wcześnie, bo już o 11 na starcie, gdy dopiero otwierano. Myślałam, że jeszcze będzie trochę luzu, mało ludzi (komu się chce wstawać tak wcześnie w niedzielę), zjemy w spokoju śniadanie, oblecimy wszystkie stoły, obgadamy co kręcimy, co jemy, kupujemy i wszystko.  Jaką niespodzianką było, gdy już na wejściu staliśmy w lekkiej kolejce, a zaraz potem musiałam wspinać się na palce żeby znaleźć stoisko z kawą.

Po kawie zaczęliśmy przeciskać się za czymś na śniadanie.

COŚ NA ZĄB

Vegan Sweet Tooth, London

To nie pierwszy raz gdy spotykam  Giancarlo Roncato. Jego wypieki wyglądają niezwykle. Widać , że się chłopak stara. Na każdym festiwalu osobiście stoi za kontuarem.
W swojej ofercie posiada nie tylko słodycze, ale również warzywne zapiekanki, polenty czy włoskie focaccie. Jest przeuroczym człowiekiem.
Tym razem kupiłam polentę z jarmużem, ziołami i zielonym groszkiem, posypaną wegańskim parmezanem.
Gdy będziecie w Londynie lub na kolejnym Vegfeście koniecznie go odwiedźcie.

Vegfest Bristol 2018
Vegfest bristol 2018

 

Ogromnym plusem mieszkania w Anglii jest multikulturalność, która objawia się również w wegańskim świecie. Możesz iść do do konkretnej restauracji, ale zazwyczaj nie dostaniesz wegańskiego odpowiednika narodowych potraw, a na festiwalu cały świat jest podany na WEGAŃSKIM TALERZU!
W tym roku mieliśmy przyjemność poznać potrawy z Brazylii, Jamajki, Bliskiego Wschodu, Chin, Japonii czy Indii. Nie wspominając o produktach długoterminowych, przywiezionych z całego świata.

W imię powyższej myśli po śniadaniu trzeba iść szukać drugiego śniadania, a po drodze zawsze coś można zobaczyć, spróbować, pogadać.

 

 

Elspeth’s Kitchen

Widzieliście już filmik? Są tam niezwykłe, kolorowe ciasta, zaraz na początku, w pierwszych sekundach. Prawda, że wyglądają smakowicie?
A widzieliście memy na fb, gdzie pokazują lód, z podpisem raw, soy-free, gluten-free, sugar-free VEGAN? Na pewno. Ja tak średnio raz na miesiąc, gdy wysyła mi to niewegański znajomy 🙂
Te ciasta właśnie takie są- wszystkie FREE- od wszystkiego ,a wyglądają i smakują dużo lepiej niż  zamrożona woda. Sprawdźcie, (nawet jeżeli nie macie możliwości zakupu) bo same zdjęcia robią reklamę wegańskiej, kolorowej, smacznej, FREE KUCHNI! Warto się inspirować.
Jeżeli już sprawdziliście to coś podobnego sama upichciłam (Najlepsza tarta czekoladowa). Możecie sami spróbować w domu zrobić coś free.

Mam tu całą masę ulotek, która ma uratować mnie od zapomnienia i nie wiem co wybrać. Idziemy dalej.

Incredible Brewing

Mały bristolski, lokalny browar, produkujący kraftowe piwa.
Alkohol jest nieodłączną częścią życia większości z nas. Jakież było moje zaskoczenie, po przejściu na weganizm, gdy dowiedziałam się, że nie każde piwo czy wino jest wegańskie. Duże koncerny do piw dodają RYBI KLEJ(!), by zwiększyć gęstość i trwałość trunku, a do win krwi.
Właściciel tej firmi jako pierwsszy był w stanie mi wytłumaczyć jakie oznaczenia  muszą widnieć na butelce by mieć 100 % pewność, że jest wegańske. W Anglii jest to UNFINED, czyli nie zawierający rybiego kleju, lub po prostu VEGAN. Takie są najbezpieczniejsze , jeżeli mowa o wiedzy co w nich jest. Niestety browary nie mają obowiązku zamieszczania na opakowaniu takiej informacji.
Piwowar jest przesympatycznym, bardzo oryginalnie wyglądającym człowiekiem, który zna się na swoim fachu. Firma nie posiada stacjonarnego sklepu, ale na stronie internetowej istnieje wykaz marketów, w których biorą udział. Są to wydażenia cykliczne, więc zawsze ich tam znajdziecie i można się przy okazji dowiedzieć, gdzie są fajne markety w Bristolu 😉

Vegfest Bristol 2018
Vegfest Bristol 2018


Essential

Kooperatywa zajmująca się rozprowadzaniem wegetariańskich i wegańskich fairtrade delikatesów z całego świata. Wspierają lokalnych sprzedawców  na terenie całej Anglii. Ich produkty są GMO free i w 80% organic. Tyle wstępu wystarczy, resztę doczytacie na ich stronie.
Tutaj chcę opisać jeden z ich niezwykłych produktów, który ostatnimi laty podbojem zdobywa wegańsko-wegetariańskie garnki i patelnie- JACKFRUIT!
Sprzedawany w puszce, po przygotowaniu przypomina w teksturze i smaku mięso wieprzowe. Niskokaloryczny, niezwykły. Mogłabym napisać przeuroczo wciągającą historię jak to kupiłam go na stoisku z egzotycznymi owocami i jakie to było przezabawne, ale to materiał na inny wpis:P. Teraz po prostu polecam. Kupicie w małych sklepach ze zdrową żywnością, Hollands Barrets lub u lokalnego hinduskiego handlarza wszystkim co egzotyczne. Moi mięsożerni znajomi byli nim zachwyceni!
Pamiętajcie jednak, że należy kupować tylko młode owoce ! Te dojrzałe nie nadają się do wytrawnego gotowania, a do deserów.
Jeśli macie ochotę na większą garść informaci to niedzielny odcinek Zielonej Rewolucji Marty Dymek w Tajlandii będzie poświęcony właśnie tej niezwykłej rośinie.

Vegfest Bristol 2018
Vegfest Bristol 2018

 

 

Gillie Food

Było tego mnóstwo i żal mi nie opisać wszystkiego, ale na prawdę nie da się.
Na uwagę  zasługuje kaczka po pekińsku, kurczak w panierce i sajgonki. Było to tak autentyczne, że brak słów. W „kurczaku” był nawet kawałek bambusa imitujący kość!

 

 

UBRANIA


Jedna z moich ulubionych części, vegfest i ogólnie życia (zaraz za gotowaniem). Na każdym festiwalu tracę miliony monet na ubrania, ale są one
1 jedyne w swoim rodzaju,
2 większość firm wspiera organizacje działające na rzecz zwierząt
3  wspieram tym rozwój wegańskiej społeczności

ETHCS

Marka, specjalizująca się w fair wear, co znaczy, że ludzie, którzy je uszyli otrzymają godziwą zapłatę, do pracy nie wykorzystuje się dzieci, a na dodatek wszystko jest wykonane z organicznej bawełny. No żyć nie umierać, kupować i nosić. A tak na serio to max podoba mi się to co robią i ich projekty. Wiem, że większości,  wegańskie ubrania kojarzą się z parcianym workiem po ziemniakach, ale ta firma to co innego. Bardzo przykładają się do projektowania i za każdym razem gdy ich spotykam mają nowe modele w swojej kolekcji.
Zakupiłam bardzo satysfakcjonujące i wygodne spodnie dresowe i torbę. W  sumie to torbę wysępiłam, bezczelnie oburzają się, że nie dają reklamówek. O ja niewierna . Teraz każdy jest ZERO WASTE. Zdradziłam wegańskie ideały.

Jak o ideałach mowa.

Heartcure

To są dopiero szaleni weganie. Jeżeli jesteście jednymi z tych, którzy uważają ten styl życia za sektę, to gwarantuje wam NIE ZAWIEDZIECIE SIĘ.
Twarzą ubrania które są FRIENDLY dla całego świata. Wspierają aktywistów, ba sami są aktywistami. Na koniec proszę o fanfary trtrtr trtrtr trtrtr trtrtr. Chcą zebrać 35 tysięcy funtów by stworzyć centrum edukacji wegańskiej połączone ze sklepem ZERO WASTE i butikiem odzieżowym. Myślicie, że się im nie uda? Już mają na swoim koncie 25 tysięcy!
Gorąco polecam przejrzenie ich strony. Zachęcam do szperania nie tylko w ich butiku, ale również przeczytania bloga i dowiedzenia się na czym będzie polegała praca centrum.

Viva la vegan

Jay Charlton poznała przemysł modowy od podszewki. Jako projektantka podróżowała po całym świecie widząc na własne oczy jak pogoń za najnowszymi trendami wpływa na naszą planetę, jaki zgubny wpływ mają fabryki tekstylnicze na środowisko, ludzi i zwierzęta. Postanowiła założyć markę, która będzie eco friendly i z przesłaniem.
Nie wszystkie jej projekty przypadły mi do gustu. Samo o sobie napisała, iż projektowała głównie dla dużych marek, skupiających się  w przewadze na młodzieży. Ja już do młodzieży nie należę, więc taki nadmiar kolorów i aktywistycznych napisów nie jest dla mnie. Nie mniej jednak mają parę fajnych gadżetów i t-shirtów. Warto sprawdzić.  zakupiłam naprasowankę wyszywaną złotą nitką (mam słabość do kiczowatego złota :)).

 

Były wykłady i pokazy gotawania, książki, tony czekolady, i Kids zone, w którym robiłam smothie na ekologicznym mikserze skonstruowanym z roweru.
Mnóstwo nowych firm, których nie widziałam rok temu. Nurt rozrasta się w porażającym tempie. 
Tony, tony nowości, ale tekst jest już tak długi, że przytoczę jeszcze tylko parę.

 

INNE

SURGE

Organizacja działająca na rzecz praw zwierząt. Znana z ujawniania prawdy o tym jak  wygląda przemysł hodowlany, jakim cierpieniem są okupowane produkty pochodzenia zwierzęcego.
Inicjatorzy THE OFFICIAL ANIMAL RIGHTS MARCH, który w tym roku odbędzie się 25 sierpnia na całym świecie (pełna lista miast na stronie organizacji), w tym w Londynie i Warszawie.
Na festiwal przyjechali z wirtualnymi okularami, które pokazywały jak wygląda życie na farmie z perspektywy hodowanego tam zwierzęcia. Ja nie miałam odwagi ich założyć. Justyna była dzielniejsza, ale wytrzymała tylko parę minut.
To okrutne, że nie chcemy wiedzieć. Też mogę przyznać się bez bicia, iż udawałam kiedyś, że mięso rośnie na półce w sklepie, a kurki szczęśliwie biegają po trawce.
Wezmę udział w londyńskim marszu. W tym samym dniu odbędzie się on w Warszawie. To ważne żeby pokazać ilu nas jest, że nas obchodzi to co się dzieje ze zwierzętami, że wiemy.
Może niektórzy stwierdzą to nic nie zmieni, ale już zmieniło! Zauważcie o ile więcej jest wegańskich produktów w sklepach. Duże firmy inwestują w to bo wiedzą, że to jest przyszłość. Na giełdę weszła spółka pracująca nad produkcją syntetycznego mięsa. To się dzieje obok nas!

The Art of Compassion

Wystawa promująca wegańskich artystów z całego  świata. Dochód ze sprzedaży dzieł jest przekazywany na rzecz organizacji ratujących zwierzęta:Viva, Barefoot Vegan Farm & Animal Sanctuary
Jeśli jest się wegańskim artystą, można śmiało składać aplikacje i portfolio. Dzieła podróżują po całym świecie. Ciekawe prace. Jestem fanką plakatu, więc to najbardziej przykuło moją uwagę.

Plant-Based diet

Panele dyskusyjne dotyczące codziennych wyborów żywieniowych w diecie wegańskiej.Wegańscy rodzice i żywienie dzieci . Wyjaśnienie dla spragnionych wiedzy SKĄD WEGANIE BIORĄ BIAŁKO? Czy na diecie wegańskiej można zrobić masę mięśniową?
Osobiście nie interesuje mnie przybieranie na masie, ale referujący kulturyści i kulturystki byli naprawdę dowodem na to, że i na brokule można wyhodować biceps.
Jeżeli chcecie zobaczyć efekty oto pare kont na instagramie. Chłopaki nie mają pieniędzy na koszulki, chyba, a dziewczyny stać tylko w połowie.
@nimai_delgado
@jonvenus
@simnettnutrition
@rawvana
@biancataylorm

Ceramica

Od razu na wejściu rzucała się w oczy. Umiała przekrzyczeć milion innych wystawców. Podeszłam bez większego entuzjazmu. Patrzyłam na miski i talerzyki, trochę takie śmieszne, z wypustkami na środku każdego z nich. Szału nie było, trzeba iść dalej. Ale kobita twarda, nie poddawała się, chciała zdobyć klienta. Zaczęła wyciągać spod lady czosnek, imbir, gałkę muszkatołową i entuzjastycznie oznajmiła, że teraz będzie to tarła na super talerzyku. Przy gałce było jeszcze spokojnie, napięcie zaczęło narastać w trakcie imbiru, a czosnek to już czyste szaleństwo. Ta zastawa służy do ucierania przypraw i korzeni. Imbiru nie trzeba siekać lub rozcierać  nożem na papkę, a czosnku już nigdy obierać . Ściera się go w łupince, która zostaje nam w palcach. Dla fana gotowania było to tak odkrywcze jak organizer na przyprawy w torebkach. Oszalałam.
Jeżeli, mimo moich skrupulatnych wyjaśnień dalej nie rozumiecie sposobu działania naczynia, odwiedźcie stronę!

 

Całe terabajty informacji, których nie jestem w stanie tutaj pomieścić. Wielu rzeczy nie widziałam, nie uczestniczyłam w całej masie ciekawych wykładów i warsztatów. NIE BYŁO CZASU!

 

Na zakończenie dodam tylko, że trochę zaczyna to przypominać targi branżowe niż festiwal. Idea przekształca się w biznes. Jeżeli będzie to dobry, etyczny biznes to chwała wszystkim przedsiębiorcom za rozpowszechnianie koncepcji lepszego świata. Mam tylko takie niepewne uczucie, że jak zaczynają pojawiać się duże pieniądze, to razem z nimi przychodzą oszuści, którym nie zależy na zwierzętach i środowisku. Chciałabym , żeby ten zielony kawałek świata nie został tak brutalnie potraktowany.
Mimo takich trochę mieszanych przemyśleń, kocham VEGFEST i energię, którą wytwarza. Takie miejsca i ludzie jeszcze bardziej umacniają mnie w tym, że słusznie postępuję.


Pozdrawiam i zostańcie freewolni.

Vegfest Bristol część 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.